Każdy maluch chce być kimś. To oczywiste. Małe dziewczynki pragną być księżniczkami, królewnami, wróżkami w pięknych sukniach. Z chłopcami jest podobnie z tym, że oni pragną być robotami, supermenami itp. Antek również lubi być kimś. Czasem jest duchem, uwielbia być pieskiem czy kotkiem, ale najbardziej chyba lubi być którymś z członków rodziny.
Czasem zakłada kapcie wujka i mówi: jestem wujkiem. Innym razem (ku mojej rozpaczy) moje szpilki i stwierdza: jestem mamą. Gdy założy czapke dziadka, oczywiście jest dziadkiem. Bywa oczywiści babcią, a nawet kilkumiesięczna Gabrysią po tym jak zapakuje sie do jej fotelika samochodowego. Ale najbardziej lubi być Olusiem. Zakłada czapkę Olka i jest Olusiem. Właduje się do jego łóżka i już jest Olusiem, albo zakłada jego plecak oczywiście plecak go przeważa ale co tam najważniejsze, że jest Olusiem. Oczywiście zawsze budzi przy tym powszechną wesołość bądż wsciekłość w zależności co wpadnie w jego łapki.
Oczywiście nie byłam zaskoczona, gdy któregoś dnia po powrocie z pracy Tosiek wybiegł do mnie z okrzykiem: patrz mamo, jestem mamą! z dumą prezentując mi pomalowane na niebiesko paznokcie u nóg i rąk.
Słowniczek czyli jak zrozumieć trzylatka:
- jechaj - rower,
- jobot - robot,
- jopata - łopata,
- bachan - bałwan
- chapy - farby
cdn