piątek, 17 sierpnia 2012

Małe fascynacje

Wściekła dziś jestem jak nie wiem co! Polskie koleje to skandal. To już nawet do telewizji się to nie nadaje! Pracę jaką mam taką mam. Teraz jeżdżę z przesiadką, mam na to całe 5 minut w dobrym układzie jak pociąg się nie spóźni, co oczywiście graniczy z cudem! No i właśnie dziś ten cud nie nastąpił, nie zążyłam się przesiąść pociąg pokazał mi ogon! Paranoja no! 
Właśnie pociąg - pocion - pocioć - fascynacje mojego trzylatka. Kocha pociony w każdym wydaniu. Małe, duże, zabawkowe, obrazkowe, osobowe, towarowe.  W swoim czasie jedyne strony w internecie, jakie przeglądałam to były strony z "pocionami". Teraz męczy mnie, żeby mu rysować "pociony". Pocion równa się banan na twarzy. 
Jakiś czas temu, zabrałam młodego na wycieczkę pocionem, ależ była radocha. 
Mina młodego - bezcenne :D
Puszył sie jak paw. Ale oczywiście nie obeszło się bez pokopania wspólpasażera. Dzięki Bogu go nie opluł
.... a o pluciu bedzie innym razem.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Jak (nie)tłumaczyć

Antek, pewnie jak wiele dzieci uwielbia jeżdzić samochodem. Chętnie wsiada do auta, do swojego fotelika, nawet pozwala się zapiąć w pasy. Niestety problem pojawia się w trakcie jazdy, gdy mały zdejmuje pasy. Próbowałam wielu sposobów, by mu wytłumaczyć, że tak nie wolno, że to może być niebezpieczne, itd itp. Niestety żadne moje tłumacznia nie skutkowały. Mały zdejmował pasy nadal. I chociaż nie jestem zwolenniczką straszenia dzieci stwierdziłam, że nie ma już wyjścia. Oczywiście żadne  Baby Jagi, Czarwonice, Baboki nie wchodziły w grę. Wyśmiałby mnie, więc powiedziałam mu tak: Jesli będziesz zdejmował te pasy to zobaczysz, kiedyś pan policjant Cię zabierze!
Niedługo potem zatrzymał nas patrol policji (tak de facto poraz pierwszy odkąd mam prawo jazdy czyli jakies 12 lat :D). Kontrola oczywiście rutynowa, przecież ja jeżdżę zgodnie z przepisami:) -  pan policjant na motocyklu           z mrugającymi światełkami. 
Pierwsza moja myśl: Antek, jaka będzie jego reakcja.
Ku mojemu zaskoczeniu, wręcz wielkiemu zdzieniu, młody nie wpadł w płacz, nie było żadnej histerii. Odwrotnie.
- Mamo czy to ten pan policjant mnie zabierze??!! na motor ??!! - młodemu zaświeciły się oczy na widok motocykla.
A ja - załamka totalna.
i weź tu bądź mądrym ....

słowniczek czyli jak zrozumieć trzylatka:
- meto - mleko,
- siupta - zupka,
- totet - kotlet,
- tanapta - kanapka,
- tubasia - kiełbasa,
- fitki - frytki - cdn
....dziś tak z menu

środa, 15 sierpnia 2012

jak w kawale...

Kilka dni temu wpada Antek do domu z płaczem, pytam:

- Co sie stało dziecko??
- Uderzyłem się... - odpowiada
- Ale gdzie?? - próbuję dowiedziec się coś wiecej.
- Na podwórku - młody ciągle buczy, a ja nie wiem co się stało, pytam więc dalej
- Ale w co?? 
- W dom....
i bądź tu mądrym i dogadaj się z trzylatkiem...

pisanie czas zacząć...

Mój maluch dziś pojechał do babci (mam nadzieję, że będzie tam tak grzeczny jak w domu;). Ja będę mieć oczywiście kilka dni świetego spokoju, ale prawdę mówiąc nie wiem, czy to taki spokój. Pewnie wciąż się będe zastanawiać czy czegoś nie zbroił. Nooo a broić to on potrafi. Dziś na szczęście udało się i nic szczególnego nie nawywijał, ale generalnie jest tak, że dzień bez psocenia to dzień stracony.

To może na początek jakaś krótka historyjka z życia Tolka. A w zasadzie z naszego wspólnego życia.
Antek ma starszego brata - Olka. Olek w tym roku w maju szedł do pierwszej  komunii. Któregoś dnia szykowalismy sie do kościoła, ponieważ moje starsze dziecko jest wyjątkowo powlolne zmuszona byłam juz je poganiać. Gdy byłam juz gotowa krzyknęłam: Olusiu buty ubieraj nie mamy już czasu! W tym momencie, mając juz jeden but na nodze Olek się skrzywił. - Mamo tam jest mokro!
- Jak mokro, dziecko?!
- No mokro, mamo! Wzięłam drugi but to ręki i.... coś się z niego wylało. Oboje byliśmy w szoku co się stało? Olek oczywiście nie wiedział.
Antoni, który cały czas obserwował nasze zmagania i nerwowe przygotowywania do wyjścia, zaczął się smiać - jak zwykle gdy coś zbroi - szyderczym śmiechem.
Popatrzyliśmy na niego oboje - Co tam wlałes??!! zapyatłam. - Nic - odpowiedział - nasikałem tam....

Słowniczek czyli jak zrozumieć trzylatka:
- potuto - podwórko,
- Tupa - jego kolega Kubuś,
- jujeć - wujek,
- pita - piłka
cdn

coś tytułem wstępu

....jak nie zwariować z trzylatkiem? Wbrew pozorom nie mam zamiaru prowadzenia kącika porad. Wrcęcz przeciwnie - chętnie się dowiem co zrobić by nie zwariować z takowym:) Mój trzylatek jest wyjątkowo absorbujący i włąśnie jemu chcę poświęcić większość tego bloga.

Szkrab, jak mówi jeden z moich znajomych - truteń nosi wdzięczne imię Antoni zdrobniale - Antek, Antoś, Tosiu, Toluś, Tolek, Tońciu, Tolo. Uroczy blondynek z rózkami, które trzeba codziennie piłować. Czasem bywa niedowytrzymania, ma główkę pełną pomysłów, niesamowitych wręcz i nieprzeciętnych. Pomyślałam zatem, że fajnie by było spisać jego psoty - i nie tylko jego ale o tym innym razem:)

Mam nadzieję, że znajdę czas na pisanie:)