Mój maluch dziś pojechał do babci (mam nadzieję, że będzie tam tak grzeczny jak w domu;). Ja będę mieć oczywiście kilka dni świetego spokoju, ale prawdę mówiąc nie wiem, czy to taki spokój. Pewnie wciąż się będe zastanawiać czy czegoś nie zbroił. Nooo a broić to on potrafi. Dziś na szczęście udało się i nic szczególnego nie nawywijał, ale generalnie jest tak, że dzień bez psocenia to dzień stracony.
To może na początek jakaś krótka historyjka z życia Tolka. A w zasadzie z naszego wspólnego życia.
Antek ma starszego brata - Olka. Olek w tym roku w maju szedł do pierwszej komunii. Któregoś dnia szykowalismy sie do kościoła, ponieważ moje starsze dziecko jest wyjątkowo powlolne zmuszona byłam juz je poganiać. Gdy byłam juz gotowa krzyknęłam: Olusiu buty ubieraj nie mamy już czasu! W tym momencie, mając juz jeden but na nodze Olek się skrzywił. - Mamo tam jest mokro!
- Jak mokro, dziecko?!
- No mokro, mamo! Wzięłam drugi but to ręki i.... coś się z niego wylało. Oboje byliśmy w szoku co się stało? Olek oczywiście nie wiedział.
Antoni, który cały czas obserwował nasze zmagania i nerwowe przygotowywania do wyjścia, zaczął się smiać - jak zwykle gdy coś zbroi - szyderczym śmiechem.
Popatrzyliśmy na niego oboje - Co tam wlałes??!! zapyatłam. - Nic - odpowiedział - nasikałem tam....
Słowniczek czyli jak zrozumieć trzylatka:
- Tupa - jego kolega Kubuś,
- jujeć - wujek,
- pita - piłka
cdn
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz